Wasze Wysokości, szanowni szefowie państw i rządów, prezes Lagarde, ministrowie, ambasadorowie, liderzy biznesu, panie i panowie. Jestem niezwykle szczęśliwy, że tu jestem, i cieszę się, że mogę być tu jako narzędzie finansowe. Nadszedł czas, by powiedzieć, że to czas pokoju, stabilności i przewidywalności. Spróbujmy więc w ciągu kilku minut zmierzyć się z kluczowym wyzwaniem tego świata, ale jasne jest, że wchodzimy w czas niestabilności, nierównowagi – zarówno z perspektywy bezpieczeństwa, jak i gospodarczej. Spójrzcie na sytuację, w której się znajdujemy. Mam na myśli przesunięcie w stronę autokracji przeciwko demokracji, więcej przemocy, ponad 60 wojen w 2024 roku, absolutny rekord, nawet jeśli zrozumiałem, że kilka z nich zostało rozwiązanych, a konflikt stał się czymś normalnym, hybrydowym, rozprzestrzeniającym się na nowe obszary: przestrzeń kosmiczną, cyfrową informację, cyberprzestrzeń, handel i tak dalej. To także przesunięcie w stronę świata bez zasad. Gdzie prawo międzynarodowe jest deptane, a jedynym prawem, które wydaje się mieć znaczenie, jest prawo silniejszego, a imperialne ambicje powracają. Oczywiście, wojna rosyjska, rosyjska wojna agresji przeciwko Ukrainie, która w przyszłym miesiącu wejdzie w czwarty rok, a konflikt trwa na Bliskim Wschodzie i w całej Afryce. To także przesunięcie w stronę świata bez skutecznego zarządzania zbiorowego, gdzie multilateralizm jest osłabiany przez mocarstwa, które go blokują lub od niego odchodzą, a zasady są podważane. Mógłbym mnożyć przykłady międzynarodowych instytucji osłabionych lub opuszczonych przez kluczowe gospodarki. Patrząc na tę sytuację, to wyraźnie bardzo niepokojący czas, bo niszczymy strukturę, dzięki której możemy rozwiązywać sytuację i wspólne wyzwania, które mamy.
Bez zbiorowego zarządzania współpraca ustępuje miejsca nieustannej rywalizacji. Rywalizacji ze strony Stanów Zjednoczonych Ameryki poprzez umowy handlowe, które podważają nasze interesy eksportowe, wymagają maksymalnych ustępstw i otwarcie dążą do osłabienia i podporządkowania Europy, w połączeniu z niekończącym się nakładaniem nowych ceł, które są zasadniczo nie do przyjęcia, zwłaszcza gdy są wykorzystywane jako narzędzie nacisku na suwerenność terytorialną. I rywalizacji ze strony Chin, gdzie masowe nadwyżki mocy produkcyjnych i praktyki zakłócające rynek grożą zalaniem sektorów antyprzemysłowych i handlowych, kontrola eksportu stała się bardziej niebezpiecznym nowym narzędziem, destabilizującym globalny handel i system międzynarodowy. Odpowiedzią na ten problem jest więcej współpracy i budowanie nowych podejść, a to wyraźnie oznacza budowanie większej suwerenności gospodarczej i gospodarki strategicznej, zwłaszcza dla Europejczyków, co jest muzyczną odpowiedzią.
W tym kontekście chcę wykluczyć dwa podejścia. Pierwsze podejście to, powiedziałbym, bierne zaakceptowanie prawa silniejszego, prowadzące do wasalizacji i polityki blokowej. Uważam, że akceptacja pewnego rodzaju nowego podejścia kolonialnego nie ma sensu. A wszyscy szefowie państw, rządów i liderzy biznesu, którzy byliby zbyt pobłażliwi wobec takiego podejścia, wezmą na siebie ogromną odpowiedzialność. Drugim byłoby przyjęcie czysto moralnej postawy, ograniczając się do komentowania. Ta droga skazałaby nas na marginalizację i bezsilność. W obliczu brutalizacji świata Francja i Europa muszą bronić skutecznego multilateralizmu, ponieważ służy on naszym interesom i interesom wszystkich, którzy odmawiają podporządkowania się rządom siły. Dla mnie odpowiedzi są dwie: z jednej strony więcej suwerenności i więcej autonomii dla Europejczyków, z drugiej strony efektywny multilateralizm, by osiągać rezultaty poprzez współpracę.
Oczywiście Francja i Europa są przywiązane do suwerenności narodowej i niezależności, do Organizacji Narodów Zjednoczonych i jej Karty. I nie jest to przestarzały sposób na realizację multilateralizmu. To nie jest całkowite zapomnienie o tym, czego nauczyliśmy się po II wojnie światowej i pozostanie zaangażowanym we współpracę. I to właśnie z tych zasad zdecydowaliśmy się dołączyć do wspólnych ćwiczeń na Grenlandii, nie zagrażając nikomu, a jedynie wspierając sojusznika i inny kraj europejski, Danię.
W obliczu tego porządku i tej nowej sytuacji Francja w tym roku sprawuje prezydencję G7 z jasną ambicją przywrócenia G7 jako forum szczerego dialogu między głównymi gospodarkami oraz dla wspólnych i kooperacyjnych rozwiązań. Wojny handlowe, eskalacja protekcjonizmu, wyścigi w kierunku nadprodukcji przyniosą tylko przegranych. Dlatego kluczowym priorytetem jest dla nas rozwiązywanie globalnych nierównowag gospodarczych. Patrząc na sytuację, obecne nierównowagi wynikają z kilku kluczowych zjawisk i wszyscy musimy realizować własne agendy. Obejmuje to amerykańską nadkonsumpcję, chińską niedokonsumpcję i nadinwestowanie oraz europejskie niedoinwestowanie i brak konkurencyjności. Te nierównowagi znajdują również odzwierciedlenie w różnicach rozwojowych, nawiasem mówiąc. I nie możemy już zadowalać się pomocą, która nie przynosi wystarczających rezultatów ani nie pozwala krajom wyjść z ubóstwa.
Naszym celem poprzez G7 jest pokazanie, że największe potęgi świata wciąż są zdolne do osiągnięcia wspólnej diagnozy gospodarki światowej i zobowiązania się do konkretnych działań. Współpraca nie polega na obwinianiu innych. Chodzi o wzięcie na siebie własnej części odpowiedzialności i wniesienie wkładu w rozwiązania. Celem tej G7 będzie więc zbudowanie ram współpracy, by naprawić źródła tych nierównowag i przywrócić efektywną konwergencję i współpracę w ramach struktur multilateralnych. Drugim celem jest budowanie mostów i większej współpracy z krajami wschodzącymi. BRICS i G20, ponieważ fragmentacja tego świata nie miałaby sensu. To jest punkt dotyczący, powiedziałbym, agendy globalnej i tego, jak wygląda agenda G7.
Z drugiej strony mamy europejską odpowiedź. Dla mnie Europa musi jasno rozwiązać swoje problemy. Brak wzrostu, brak wzrostu PKB na mieszkańca i trzy filary naszej strategii, by zapewnić więcej suwerenności, więcej efektywności i więcej wzrostu, powinny opierać się na ochronie, uproszczeniu i inwestycjach. Bo diagnoza jest dobrze znana. Konkurencyjność Europy wciąż pozostaje w tyle za USA. A w porządku globalnym, stając naprzeciw chińskiego podejścia, musimy zareagować.
Po pierwsze, ochrona. Ochrona nie oznacza protekcjonizmu. Ale dzisiaj Europejczycy są zbyt naiwni. To jest unikalny rynek otwarty dla wszystkich bez sprawdzania zasad uczciwej konkurencji. Każdy może uzyskać dostęp do rynku chińskiego tak, jak ludzie mają dostęp do rynku europejskiego – na pewno. Ale nawet jeśli spojrzeć na USA i wiele innych krajów, poziom ochrony istnieje zarówno dla inwestycji, jak i handlu. A Europejczycy są jedynymi, którzy nie chronią swoich własnych firm i rynków, gdy inne kraje nie przestrzegają zasad uczciwej konkurencji. Dlatego musimy być znacznie bardziej realistyczni, jeśli chcemy chronić nasz przemysł chemiczny, nasz przemysł – od motoryzacyjnego po wiele innych – bo są dosłownie zabijane przez brak poszanowania normalnych ram i zasad uczciwej konkurencji.
Europa ma teraz bardzo silne narzędzia. I musimy ich używać, gdy nie jesteśmy szanowani i gdy zasady gry nie są przestrzegane, nawiasem mówiąc. Mechanizm antyprzymusowy to potężny instrument i nie powinniśmy się wahać, by go wdrożyć w dzisiejszym trudnym otoczeniu. Musimy też rozwijać zasadę preferencji europejskiej. W waszym rynku istnieje preferencja północnoamerykańska. Dziś nie ma preferencji europejskiej. Stopniowo ją tworzymy. I w najnowszych dokumentach i decyzjach, które podjęliśmy, mamy pierwszy tego przykład. To bardzo dobre. Obecnie ściśle współpracujemy z Niemcami, by stworzyć ambitne i proste ramy. To decydujący projekt i liczę na Komisję Europejską, że przedstawi propozycję na początku 2026 roku z możliwie najwyższym poziomem ambicji, by wdrożyć, powiedziałbym, we wszystkich sektorach zasadę preferencji europejskiej. To konieczność.
Musimy również działać w kwestii importu w kontekście tej ochrony oraz w kontekście narastających napięć handlowych i azjatyckich nadwyżek mocy produkcyjnych. Europa musi wzmocnić swoje instrumenty obrony handlu, w tym środki lustrzane, by egzekwować standardy regulacyjne, i musimy poprawić jakość i wartość dodaną bezpośrednich inwestycji zagranicznych, koncentrując się na projektach o dużym potencjale eksportowym. To kluczowe dla równoważenia relacji z Chinami. Chiny są mile widziane. Ale potrzebujemy więcej chińskich inwestycji bezpośrednich w Europie w niektórych kluczowych sektorach, by przyczyniały się do naszego wzrostu, transferu technologii, a nie tylko eksportowały do Europy urządzenia czy produkty, które czasem nie spełniają tych samych standardów lub są znacznie bardziej subsydiowane niż te produkowane w Europie. To nie jest protekcjonizm. To po prostu przywracanie zasad uczciwej konkurencji i ochrona naszego przemysłu.
Od klauzul oszczędnościowych, przez klauzule lustrzane, po preferencje europejskie i zachęty do większych BIZ – ta strategia jest absolutnie kluczowa. Równolegle ochrona naszych gospodarek będzie wymagała również odpornej strategii zarówno w imporcie, jak i eksporcie, by zdywersyfikować łańcuchy dostaw, szczególnie w zakresie surowców, metali ziem rzadkich, półprzewodników, chipów, oraz dywersyfikować naszych partnerów handlowych.
Drugim filarem gospodarki europejskiej i strategii europejskiej powinna być uproszczenie. Mówiąc o uproszczeniu, zaczęliśmy od CSRD, CS3LD, i musimy zrobić znacznie więcej w różnych sektorach – zrobiliśmy to w ostatnich tygodniach w motoryzacji i musimy to zrobić w chemii, cyfryzacji, AI, bankowości i tak dalej. Istotą tego uproszczenia jest czasem pozbycie się niektórych niedawnych regulacji, gdy w pewien sposób desynchronizują one Unię Europejską w porównaniu z resztą świata. Ale musimy też przyspieszyć pogłębianie jednolitego rynku. We wszystkich tych sektorach rynek 450 milionów mieszkańców i konsumentów powinien być rynkiem krajowym wszystkich firm UE. Tak jeszcze nie jest, dopóki istnieją zawiłości.
Robiąc to, musimy zapewnić poszanowanie, neutralność technologiczną i niedyskryminację w Unii Europejskiej. To kolejny filar, kolejny punkt uproszczenia. Neutralne podejście pod względem technologii i niedyskryminacja. Przez tak długi czas dyskryminowaliśmy różne źródła energii. To nieproduktywne dla samych Europejczyków. Firmy mają tu do odegrania rolę i musimy działać, i wy musicie działać. Wyraźnie musicie pomóc zidentyfikować i konkretnie pomóc nam uprościć tam, gdzie to potrzebne. Dla mnie ta agenda uproszczenia to nie kwestia dyskusji, tylko wdrożenia, szybkości i skali.
Trzeci filar europejskiej strategii na rzecz większej konkurencyjności i autonomii opiera się na inwestycjach i innowacjach. Musimy inwestować znacznie więcej. Jeśli PKB per capita jest tak różne między USA a Europą, 65–70% tej różnicy wynika z różnicy w innowacyjności. A USA były znacznie bardziej innowacyjne dzięki inwestycjom publicznym i prywatnym.
Więc w naszym budżecie na nadchodzące miesiące, bo będziemy negocjować w tym roku w Europie, musimy zainwestować znacznie więcej pieniędzy w kluczowe sektory, gdzie powstanie innowacja. AI, technologie kwantowe, zielone technologie, ale także obronność i bezpieczeństwo. Wielkość naszego wspólnego budżetu nie jest właściwa. Musimy zainwestować znacznie więcej pieniędzy, by być bardziej wiarygodnymi i przyspieszyć tę agendę innowacji.
Jednocześnie, patrząc na sytuację, nie mamy wystarczających inwestycji prywatnych i to jest jedna z głównych różnic. Mamy oszczędności jako Europejczycy. Znacznie więcej niż USA, nawiasem mówiąc. Ale te oszczędności są nadmiernie inwestowane w obligacje, czasem w akcje, ale poza Europą. Dlatego najwyższym priorytetem powinien być program sekurytyzacji. Jest przygotowany. Musimy przyspieszyć wdrożenie. Po drugie, unia rynków kapitałowych. Właśnie po to, by mieć większą integrację i uproszczenie, ale też efektywną unię rynków kapitałowych, by inwestować znacznie więcej pieniędzy i wykorzystać nasze oszczędności na innowacje i kapitał w Europie. Ta agenda jest dla mnie najwyższym priorytetem – zarówno globalnym, jak i europejskim. I powinna być wdrożona w nadchodzących miesiącach, bo wszystko sprowadza się do przyspieszenia.
Francja jest zobowiązana do realizacji tej agendy. Bardzo ściśle współpracujemy z naszym kluczowym partnerem. Jednocześnie naszym celem dla Francji jest stabilizacja naszych wyników i naszego podejścia makroekonomicznego. I pozostanie krajem wysoce atrakcyjnym, którym jesteśmy – byliśmy najbardziej atrakcyjnym krajem Europy przez ostatnie sześć lat. I konsolidacja naszych głębokich reform strukturalnych i naszych kluczowych przewag.
Ponadto, nie będę tu naciskał na fakt, że mamy konkurencyjne, stabilne, niskoemisyjne źródła energii elektrycznej. W zeszłym roku wyeksportowaliśmy 90 terawatogodzin energii elektrycznej, niskoemisyjnej, opartej na naszym modelu jądrowym. Mamy światowej klasy możliwości innowacji i badań i będziemy je rozwijać. Mamy jeden z najbardziej żywych i aktywnych ekosystemów w AI, komputerach kwantowych, transformacji energetycznej itd., itd. Wiele startupów, jednorożców i dużych firm z tych sektorów jest dziś ze mną w mojej delegacji.
A na dodatek pozwólcie, że podkreślę – i tu zakończę – że mamy wysokiej jakości infrastrukturę i duże rynki o silnej sile nabywczej. I mamy miejsce, gdzie rządy prawa i przewidywalność wciąż są zasadą gry. Moim zdaniem rynek to w dużej mierze niedoszacowuje. Poza tym, co możecie zrobić w zakresie inwestycji, co możecie zrobić w zakresie wielkich ambicji, posiadanie miejsca takiego jak Europa, która czasem jest zbyt powolna – to prawda – i wymaga reform – to prawda. Ale która jest przewidywalna, lojalna. I gdzie wiecie, że zasada gry to po prostu rządy prawa – to dobre miejsce. I uważam, że to dobre miejsce na dziś i na jutro.
Będziemy więc zaangażowani w 2026 roku, by realizować tę globalną agendę, by naprawić globalne nierównowagi poprzez większą współpracę. I zrobimy wszystko, by mieć silniejszą Europę, znacznie silniejszą. I bardziej autonomiczną, opartą na filarach, o których właśnie wspomniałem. I opartą także – i możemy do tego wrócić w dialogu – na większych inwestycjach i zaangażowaniu w obronę i bezpieczeństwo, bo musimy inwestować znacznie więcej i inwestować znacznie więcej.
Bo wierzymy. I tutaj, w epicentrum tego kontynentu, wierzymy, że potrzebujemy więcej wzrostu, potrzebujemy więcej stabilności na świecie. Ale wolimy szacunek od łobuzów. Wolimy naukę od populizmu. I wolimy rządy prawa od brutalności. Jesteście mile widziani w Europie i jesteście jeszcze bardziej mile widziani we Francji.